Sklep pszczelarski ON-LINE. Produkty pszczele z własnych pasiek! Miód, pyłek pszczeli, propolis, pierzga, mleczko pszczele. Sprzęt pszczelarski-największy wybór! Ceny producenta! Zapraszamy 24h!
Kalendarz pszczelarza 2010
Chwilowo niedostępny

Kalendarz pszczelarza 2010
Kliknij aby powiększyć
Powyżej 100zł kupisz na raty!

Kalendarz pszczelarza 2010, 304 strony, format B5
Kalendarz niezbędny w każdej pasiece: małej amatorskiej, dużej i profesjonalnej. Aktualna baza adresowa firm i instytucji pszczelarskich na terenie kraju.

NIE ZMARNUJMY SZANSY

Pszczelarstwo potrzebuje pomocy. I chyba nikt w naszym środowisku nie wątpi, że tak postawiona teza właściwie nie wymaga nazbyt szczegółowego raportu dowodowego. Zima przełomu 2008 i 2009 roku po raz kolejny przyprószyła siwizną niejedną pszczelarską głowę. Zewsząd dochodziły hiobowe wiadomości o masowych upadkach pszczół, głównie ze Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej, ale przecież także z Polski. Czytelnicy Przeglądu Pszczelarskiego byli i są na bieżąco informowani o zjawisku (oraz jego skali) nazwanym przez naukowców CCD. Niejeden tęgi umysł z tej czy innej katedry pszczelniczej począł biedzić się nad udzieleniem nam pszczelarzom odpowiedzi, dlaczego doszło do tej hekatomby. Bo przecież w USA padło grubo ponad 50% populacji rodzin pszczelich, a niektóre statystyki podają jeszcze większe rozmiary tej katastrofy. Niektórzy twierdzą, że jeśli natychmiast Amerykanie i Kanadyjczycy nie podejmą kroków zaradczych, to w 2025 roku z krajobrazu Ameryki Północnej w ogóle znikną pszczoły miodne. Odpowiedzi na temat przyczyn masowych upadków rodzin pszczelich na razie nie poznaliśmy, choć naukowcy podają wiele przyczyn: oczywiście warroza, oczywiście nosemozy, oczywiście infekcje wirusowe i oczywiście wszechobecne pod każdą szerokością geograficzną środki ochrony roślin. Jeśli dodać do tej listy prawdopodobne skażenie cukru, tj. podstawowej paszy dla pszczół śladowymi, ale być może śmiertelnymi dla naszych owadów pozostałościami różnorakich „neonikotynidów”, czy „imidaklopridów” teatr pasiecznej grozy wypełni się złowieszczymi rekwizytami. Na szczęście wiosna 2009 roku nie zgotowała polskim pszczelarzom fundamentalnych zgryzot. Z Pomorza, z Wielkopolski, z Mazowsza i z innych regionów dochodziły raczej optymistyczne wiadomości. Być może przychodzi nam płacić mniejszą cenę za rachunki wystawiane współcześnie, co i rusz, ludzkości przez cywilizację. I bardzo dobrze, może nasz kraj stanie na czele ekologicznych przemian, bez których ten najlepszy ze światów skazany jest raczej na zagładę, bo jak długo jeszcze można drwić sobie z natury, niszcząc ją programowo i bezmyślnie w imię wszechogłupiającej filozofii konsumpcjonizmu.

Ostatnio doszły mnie słuchy, że zaczęliśmy eksportować pszczoły. Wygląda na to, że wielka romantyczna idea Polski, która miała zostać mesjaszem narodów zostanie wreszcie zrealizowana (choć nie na niwie politycznej) i nadwiślańskie pszczoły być może przyjdą, a właściwie przyfruną, na ratunek zdegradowanym przez cywilizację ekosystemom w różnych częściach naszego globu. Brawo! To fantastyczna wiadomość, nie tylko dla świata, ale przecież przede wszystkim dla naszych pasiek. Pamiętajmy, że pomagając eksporterom pszczół, pomagamy sobie samym i naszym pszczołom. Nie od dzisiaj wiadomo, że siły natury są potężne i nieprzewidywalne i czasem – wbrew logice i warunkom – odradzają się jak mityczny feniks z popiołów.

            Jako bardzo aktywny uczestnik i widz pszczelarskiego życia prasowego, związkowego i towarzyskiego, jako stały bywalec różnych spotkań, zjazdów i festynów bartniczych na terenie całego kraju dostrzegłem bardzo poważne korzyści propagandowe wynikające z kłopotów, które dopadły pasieczników w ostatnich latach. Lament, który my bartnicy z XX i XXI wieku podnosiliśmy od czasu do czasu, próbując wzruszyć kamienne serca możnych tego świata, wreszcie został dostrzeżony. Nagle dotarło do ich pustych łbów, że pszczoły pod żadnym pozorem nie mogą zniknąć z łąk, pól i lasów naszej planety. Widmo nieuchronnej zagłady ekosystemu zajrzało w oczy politykom a właściwie politykierom i w trosce o własną skórę, zaczęli nas uważniej słuchać, a nawet tu i ówdzie powoływać komisje, których efekty prac powinny podać nam pszczelarzom pomocną dłoń w naszych kłopotach. Mówię w tym miejscu nie tylko o słynnej w Polsce „komisji Sawickiego”, ale o bardzo licznych podobnych merytorycznie inicjatywach podejmowanych wzdłuż i wszerz naszego globu w Niemczech, w USA, w Wielkiej Brytanii. Także media, dotychczas nieczułe na pszczelarski temat, zaczęły szerzej informować o kłopotach pasiek na całym świecie. Jak grzyby po deszczu powstały filmy animowane, fabularne, dokumentalne… Napisano setki popularnych artykułów w wielu także najszacowniejszych tytułach prasowych na całym świecie. I o dziwo nagle okazało się, że dziennikarze zadali sobie trud i „liznęli” troszkę pszczelarskiej wiedzy. Coraz mniej błędów w tych tekstach, a coraz więcej konkretów dla czytelników, którzy przecież przez ostatnie lata tylko tyle wiedzieli o pszczołach, że żądlą i zastanawiali się (o zgrozo), w jaki sposób unicestwić – przy pomocy „twardej” i bezwzględnej chemii lub jednostki straży pożarnej – rójkę, która zagnieździła się na poddaszu ich letniej rezydencji. Dzisiaj ludzie coraz częściej zadają pszczelarzom troskliwe pytania o kondycję pszczół, częściej chcą być informowani o rodzajach, zaletach i jakości produktów pszczelich i mam nadzieję, że jeszcze częściej będą kupować miód prosto z pasieki. Powinniśmy wszyscy tę korzystną aurę i atmosferę wykorzystać. Nie zmarnujmy tej szansy, bo przecież nie ulega wątpliwości, że na przykład Krajowy Program Wsparcia Pszczelarstwa pilotowany i monitorowany przez władze z Warszawy i Brukseli wymaga gruntownej reformy. I wymaga także przeznaczenia na ten program nieporównywalnie większych pieniędzy. I dzisiaj nie ma w tej kwestii żadnych wątpliwości. I wiedzą o tym chyba wszyscy aktywni działacze pszczelarscy od Polanki, poprzez Zawodowców i „secesjonistów” ze Śląska, aż po ciągle przecież największą reprezentację polskich organizacji pszczelarskich, tj. Polski Związek Pszczelarski.

Jaka szkoda, że w chwili kiedy polityczna i propagandowa pogoda dla pszczół i pszczelarstwa uległa tak znaczącej poprawie, polskie środowisko pszczelarskie stoi w obliczu tej korzystnej koniunktury skonfliktowane i rozproszone. Jaka szkoda, że delegaci na ostatnim zjeździe PZP wystraszyli się dokonania niezbędnych rozliczeń. Bo naprawdę potrzebne było tzw. „nowe otwarcie” i bezwzględna wymiana starych władz na nowe, nieuwikłane w organizacyjne, związkowe i gospodarcze manipulacje i nadużycia. Podobno połowa tegorocznego budżetu PZP, który tworzą przede wszystkim składki członkowskie organizacji pszczelarskich, przeznaczona została na obsługę nielegalnie zaciągniętego przez poprzedni zarząd PZP (działającego pod wodzą Tadeusza Sabata i Romana Kowalaka) kredytu (zobowiązania finansowego) w Banku Pocztowym (o aferze 5000 ton cukru szczegółowo informowałem na łamach Przeglądu Pszczelarskiego przede wszystkim w 2008 roku). Stało się dla polskiego pszczelarstwa bardzo źle, wręcz katastrofalnie, że Tadeusz Sabat, Roman Kowalak i Piotr Czajkowski nie poszli w ślady Ryszarda Sułkowskiego i Ryszarda Pałacha i nie złożyli swoich funkcji tylko z uporem godnym lepszej sprawy walczyli o utrzymanie szkodliwego związkowego status quo ze swoim udziałem. Musicie Panowie wiedzieć, że na kompromitacji i zmarnotrawieniu publicznych pieniędzy nie da się wiele zbudować. Trzeba było raczej cywilnej odwagi i honoru, żeby stanąć twarzą w twarz z klęską, którą sprokurowaliście i której w efekcie doznaliście w działalności publicznej i która – wybaczcie – ale będzie towarzyszyć Wam już zawsze, bo pozostanie w annałach polskiego pszczelarstwa i na łamach Kalendarza Pszczelarza i Przeglądu Pszczelarskiego. Wszystkim, którzy uważają, że jeśli Panowie Tadeusz Sabat i Roman Kowalak narobili bałaganu, a głosów takich słyszałem w ostatnich miesiącach wiele, trzeba pozwolić ten bałagan posprzątać, odpowiadam stanowczo, że popełniają fundamentalny błąd i działają na szkodę uczciwych i oszukanych płatników związkowych składek. Za rażące naruszenie statutu PZP, za brak umowy dotyczącej zamówienia 5000 ton cukru, za brak zamówień na cukier od pszczelarzy, za zaciągnięcie kredytu w Banku Pocztowym, za brak jakiejkolwiek prawdziwej i merytorycznej informacji na ten temat do dnia dzisiejszego winni muszą ponieść jak najsurowszą odpowiedzialność. I niestety dotyczy to już także nie tylko poprzedniego zarządu PZP, ale i obecnych władz wybranych na ostatnim, bardzo wątpliwym z formalno-prawnego punktu widzenia, zjeździe PZP. Nie sądzę, żeby tę sprawę, a właściwie tę aferę gospodarczą w PZP można było uznać za zamkniętą. Może się mylę, ale uważam, że to jest ciągle bomba z opóźnionym zapłonem. I tyka!

            Kalendarz Pszczelarza powoli wkracza w okres dojrzałości. Wszak to już 6. edycja tego cyklicznego wydawnictwa. Zacząłem w Oleśnicy w 2004 roku, a potem był Olsztyn, Kluczbork, Sielinko, Kraków by wreszcie dotrzeć do Jeleniej Góry. Co roku inna tematyka poradnika pasiecznego, co roku uzupełniona baza danych teleadresowych polskiego pszczelarstwa i aktualne kalendarium. I jak co roku Państwa bardzo życzliwe przyjęcie. Nie mam wątpliwości, że moje czasopisma (także Przegląd Pszczelarski) stały się najbardziej opiniotwórczymi periodykami na rynku. Nie tylko dlatego, że jako jedyny podjąłem drażliwe tematy dotyczące życia związkowego naszego pszczelarskiego środowiska. Bo nawet jeśli ten czy ów uznał, że moje artykuły są nieprawdziwe i szkodliwe, to nikt nie podjął merytorycznej próby obalenia faktów, które zostały w nich przedstawione. Przyniosłem także Państwu wielką liczbę tekstów, które podjęły wątki zupełnie nieobecne na łamach innych czasopism pszczelarskich. I takie mają pozostać moje gazety i inne wydawnictwa: poszukujące, bezkompromisowe i nowatorskie. Bo uważam, że dla mojej dziennikarskiej i społecznej misji, to są wartości bezcenne!

SPIS TREŚCI

 

CZĘŚĆ I

Prolog i kalendarium   5

Maciej Rysiewicz

Nie zmarnujmy szansy                7

Kalendarz na 2010 rok                11 

CZĘŚĆ II

Poradnik pasieczny     85

Prof. dr hab. Bogdan Kędzia, mgr Elżbieta Hołderna-Kędzia

Przechowywanie miodu           86

Dr hab. Paweł Chorbiński

Pyłek i pierzga – pokarm dla pszczół i człowieka              108

Mgr Sławomir Trzybiński

Z pasieki do pracowni pszczelarskiej. Urządzenia do pozyskiwania i zagospodarowania miodu  122

Przechowywanie produktów pszczelich            130

Prof. dr hab. Zygmunt Jasiński

Biologia rodziny pszczelej               138

Dr Beata Madras-Majewska

Produkty pszczele                      144

Systematyka pszczoły                 150

Szkodniki pszczół                   156

Mgr inż. Artur Kania

Rozwój embrionalny i postembrionalny pszczół             162

Wacław Święcicki

Dlaczego giną pszczoły             168

GMO – raport z ostatniej chwili        178

(opr. Maciej Rysiewicz)

CZĘŚĆ III

Dane adresowe  187

Krajowe połączenia telefoniczne  188

Naczelne organy władzy i administracji RP   188

Placówki doradztwa rolniczego     192

Wykaz linii hodowlanych,

dla których prowadzone są księgi wg stanu na dzień 1 maja 2009 r.          194

Wykaz linii hodowlanych,

dla których prowadzone są rejestry wg stanu  na 1 maja 2009 r.            198

Mgr Joanna Troszkiewicz

Hodowla – rzeczywistość i plotki           202

Uzyskiwanie i weryfikowanie informacji hodowlanej           212

Związki i organizacje pszczelarskie   214

Polanka – Stowarzyszenie Pszczelarzy Polskich   219

Przedsiębiorstwa i sklepy pszczelarskie w Polsce    221

Apiterapia w Polsce  228

Skanseny, muzea i zbiory pszczelarskie w Polsce   230

Nauka i edukacja pszczelarska w Polsce    234

Wydawnictwa i czasopisma pszczelarskie w Polsce   241

Notatnik adresowy   243

Spis treści   274

Spis reklam   275  

Stopka redakcyjna    276

Data dodania produktu do sklepu: wtorek, 01 wrzesień 2009.
RECENZJE
Dla tego produktu nie napisano jeszcze recenzji!

Napisz Recenzję
Klienci którzy zakupili ten produkt kupili również: